Startowa
Do nadrzędnej
Nowości
English
Komunikaty
Pro
Inne
English articles
O nas
Współpraca
Linki
Polecamy
Ściągnij sobie
Zastrzeżenie


Naukowe kłamstwa

 


(ilustracja z politykazdrowotna.com)

 

Tytułowy temat jest obszerny i dlatego był tu już parokrotnie poruszany - od wielu stron.

Wspomnę, że kłamstwa w nauce powodują iż decydenci, przedstawiciele administracji i różnych zawodów, publicyści oraz obywatele podejmują błędne i pochopne oceny - często fatalne - społecznie i indywidualnie. W artykule było sporo przykładów.

Tutaj - ze wzgledu na tematykę strony, przyglądam się (od dawna) zakłamaniom i nadużyciom w dziedzinie medycyny.


Użyłem mocnego słowa kłamstwo,  które często ma postać niewiarygodności - artykuł Wiarygodność prac naukowych, gdzie szczególnie zaakcentowana jest owa "wiarygodność" właśnie na polu medycyny.

Popularne jest określenie Evidence Based Medicine (EBM) czyli Medycyna Oparta na Faktach - wskazałem w wielu odnośnikach jak złudne jest poleganie na owych "dowodach" i całej koncepcji. Czasem ta niewiarygodność polega na hołdowaniu mitom i ich rozprzestrzenianiu.

 

Było tu wiele artykułów z przykładami szczegółowymi (w dziale ANTY), przykładowo:
11 największych kłamstw, Kłamliwe reklamy leków, Metody BigPharmy,  7 najgroźniejszych kłamstw, jakie możesz usłyszeć od lekarza, nawet jeśli nie ma on złych intencji, Nieżywi lekarze nie kłamią, ... (i znacznie więcej).

 

Kwestia kłamstw w medycynie poruszana jest w wielu książkach.

Mamy na naszej stronie artykuły od Katarzyny Świątkowskiej (lek. med.), która ujawnia dużo mitów i dezinformacji. Napisała książkę MITY MEDYCZNE, KTÓRE MOGĄ ZABIĆ, KONTRA FAKTY RATUJĄCE ŻYCIE - omawiam ją w tym artykule (był i tom 2.)

Podobnie wiele mitów odkrywa Jerzy Zięba - nie tylko w prelekcjach i artykułach, ale przede wszystkim w swoich książkach "Ukryte terapie" (przedstawiałem odpowiednio tu i tu).
Podobne ujawnienia znajdziemy w książce  "Mit chorób nieuleczalnych i wielki biznes" Jacka Safuty (Neo).

 

Szerzej o tym jak naukowcy i media za nimi rozprzestrzeniają różne mity oraz fałsze pisałem też gdzie indziej, np. w przykładowym przeglądzie  Które książki mówią prawdę?
Często mamy do czynienia z dezinformacją biorącą się z błędów myślenia, wnioskowania, z zaniedbań, powierzchowności, z uprzedzeń i poprawności politycznej lub środowiskowej. Traktuje o tym ksiązka Stefana Garczyńskiego Błąd. Źródła. Unikanie.,  którą we własnym opracowaniu udostępniam w formie bezpłatnego ebooka (mam prawa). Poniżej prezentacji książki  jeszcze parę artykułów stowarzyszonych...


Nie rozbudowując dalej tego wstępu chciałbym poszerzyć i uzupełnić temat na bazie pewnego artykułu z australijskiego periodyku Nexus (www.nexusmagazine.com JUNE – JULY 2018) pt.  The Failure of Peer Review — Especially in Medicine (co można przetłumaczyć "Porażka recenzji naukowych - zwłaszcza w dziedzinie medycyny".) autorstwa B.D. Murphy.

 

Wybieram parę fragmentów, przy czym zacznę od zjawiska ogólnego (nie tylko w medycynie), a potem przejdę do przykładów z pola medycyny. Powołane źródła [  ] znajdziesz w oryginalnym artykule.

W nawiasach {  } parę własnych komentarzy.

___________

 

Dzisiaj nauka stoi na piedestale. Pojawił się nowy bóg; jego arcykapłani prowadzą rytuały za pomocą reaktorów jądrowych, rakiet księżycowych, kineskopów i laserów. A ich terytorium jest święte; laikom odmawia się wstępu.

- Bruce Cathie, The Energy Grid.

 

W ostatnich latach defekty w systemie wzajemnej oceny (recenzji) były przedmiotem wielu krytycznych artykułów wstępnych i badań w literaturze. Najwyższy czas, aby świat wziął pod uwagę to, co mówią krytycy, zwłaszcza ze względu na konsekwencje medyczne i zdrowotne. Pojęcie wzajemnej oceny od dawna zajmuje specjalne terytorium w świecie nauki. Jednak dochodzenie w sprawie stłumionych innowacji, wynalazków, metod leczenia, lekarstw itp. szybko ujawnia, że ​​system recenzowania jest prawdopodobnie najlepszy w jednej rzeczy ponad wszystko - w cenzurze. Może to oznaczać cenzurę wszystkiego, od sprzecznych punktów widzenia po innowacje, które czynią uprzywilejowane dogmaty, produkty lub usługi przestarzałymi (zagrożenia ekonomiczne). Problem jest w samym systemie -  wielu naukowców przekonało się o tym na własnej skórze.

W rzeczywistości systemowa porażka wzajemnej oceny jest jedną z głównych, żenujących znanych tajemnic nauki. Jak mówi nam dr David Kaplan: „Wiadomo, że recenzja naukowa sprzyja lub powoduje stronniczość, niekompetencję, nadmierne wydatki, nieskuteczność i korupcję. Nadmiar publikacji udokumentował braki tego systemu.” [1]
 

Australijski naukowiec Brian Martin wyjaśnia w swoim doskonałym artykule „Strategie wobec naukowych dysydentów”:

„Pewne innowacje są mile widziane w nauce, gdy mieszczą się w ustalonych ramach i nie zagrażają własnym interesom. Ale oprócz tego rodzaju rutynowych innowacji nauka ma wiele podobieństw do systemów dogmatów. Nie zgadza się z odmiennymi poglądami. Są ignorowane, odrzucone, a czasem atakowane.” [2]

 

Badacz koncepcji wszechświata elektrycznego i krytyk Wielkiego Wybuchu Wal Thornhill wyraźnie stwierdził w naszym wywiadzie dla GFM Media, że ​​system recenzowania równa się cenzurze. Naukowiec Gary Novak zgadza się:

„Wzajemna ocena to forma cenzury, która jest tyranią nad umysłem. Cenzura nie oczyszcza; niszczy…

Istnieje wiele śmieciowych nauk i śmieci, które przechodzą pomyślnie proces recenzji naukowej.” [3]

 

Brian Martin pyta retorycznie:

„Co (naukowcy) zyskują, spędzając czas pomagając outsiderowi? Najprawdopodobniej rzekome odkrycie okaże się bezcelowe lub błędne ze standardowego punktu widzenia. Jeśli outsider dokonał prawdziwego odkrycia, oznacza to, że outsider wygrałby nagrody kosztem tych, którzy już pracowali w tej dziedzinie, którzy zainwestowali wiele lat w konwencjonalne pomysły.” [4]

 

Na tym polega problem przesuwania nauki do przodu i zmiany paradygmatów. Paradygmat jest tak plastyczny (lub zmienny), jak zainwestowane w niego umysły i ego.

{ Dla mnie jest to także problem etyczny, zwłaszcza gdy z ww. powodów dochodzi do oportunizmu i korupcji }.
 

Problem „Ekspertów”


W rzeczywistości naukowcy mają skłonność - podobnie jak laicy - do poświęcenia się swoim ukochanym teoriom i opiniom, zwłaszcza jeśli zostali wyraźnie wynagrodzeni lub w rezultacie uzyskano publicznie wyróżnienia lub wynagrodzenie finansowe. Naukowcy, podobnie jak laicy, są wrażliwi emocjonalnie, a czasem mają dość duże ego - częściowo ze względu na swoją „wiedzę specjalistyczną” i tytuły naukowe, kwalifikacje, teorie itp.

Gdy tylko te potężne ego - należące do ludzi ogólnie znanych jako „eksperci” - osiągnie pozycję władzy i / lub wpływu, mogą zahamować postęp naukowy, a także zrozumienie nowych odkryć lub teorii - szczególnie jeśli ostatecznie zaczną działać jako „recenzenci” na wysokim szczeblu w prestiżowych publikacjach. Pełniąc tę ​​funkcję, zbyt wielu staje się zwykłymi strażnikami i nie stara się ułatwiać innowacji ani nowych istotnych rewelacji w skali Kopernika, ale przede wszystkim powoduje utrzymanie status quo, który ich tam doprowadził.


Dr Malcolm Kendrick komentuje w swojej doskonałej książce Doctoring Data (czyli Preparowanie Danych ), że z definicji każdy, kto jest „ekspertem” w dziedzinie medycyny, będzie zwolennikiem wszystkiego, co rządzi dogmatami.” [5]  Świadczy o tym badanie "dynamiki władzy" w medycynie.

 

...

 

Recenzja, jako „quasi-święty” proces, który rzekomo wykracza poza słabości i ułomności natury ludzkiej, uzyskała status świętości . Czy artykuł został pobłogosławiony przez kapłana recenzji? Recenzja jest uważana za coś więcej niż tylko rzecz pragmatycznie użyteczna i funkcjonalna (co oczywiście nie jest prawdą, ogólnie mówiąc) - jawi się jako transcendentalna, niemal magiczna, organizująca siła występująca w niebiańskich wieżach z kości słoniowej, która w jakiś sposób unika padania ofiarą ludzkiej słabości, bo wynika to z wysokich kwalifikacji tych ludzi jako „naukowców” lub „ekspertów”.
Naukowcy nie są oczywiście tylko ludźmi - są czymś więcej, czymś czystym, czymś, czym laik nigdy nie może być. Uczniowie uczestniczą w magicznym procesie alchemicznym, przechodząc przez instytucje edukacyjne i wyłaniając się z poczwarki wraz ze swoimi doktoratami, magisteriami, stetoskopami i równaniami. Są to Wybrańcy {podobnie jak sędziowie i prokuratorzy - ta wyższa kasta ludzi...}, oczyszczeni, święci, odkupieni, sprawiedliwi. Nie muszą odpowiadać mało naukowemu plebsowi - nie mówiąc już o niewierzących heretykach.
Oczywiste jest jednak, że popularna opinia recenzentów wprowadza w błąd, a najbardziej prestiżowe publikacje to jedne z najgorszych winowajców.
Znaczące publikacje naukowe - na przykład czasopismo Nature - mają dobrze udokumentowaną historię uprzedzeń wobec ustaleń lub hipotez sprzecznych z ustalonym dogmatem naukowym.
 

...
 

Spektakularny sukces fałszywych dokumentów i nieistniejących autorów

 

W kwietniu 2010 r. Cyril Labbé z Uniwersytetu Josepha Fouriera w Grenoble we Francji wykorzystał program komputerowy o nazwie SCIgen do stworzenia 102 fałszywych dokumentów pod pseudonimem Ike Antkare. SCIgen został utworzony w 2005 r. przez badaczy z MIT w Cambridge, aby wykazać, że konferencje zaakceptują takie bzdury… a także dla zabawienia się.
Labbé dodał fałszywe artykuły do ​​bazy danych Google Scholar, co podniosło indeks Hirscha (do oceny dorobku naukowego) autorowi Ike Antkare do 94 - czyniąc Antkare 21. najbardziej cytowanym naukowcem na świecie [18].

Tak więc nieistniejący naukowiec osiągnął uznanie  jako jeden z najczęściej cytowanych autorów na świecie - podczas gdy „autorskie” artykuły składały się z kompletnego bełkotu. Gratulacje są z pewnością na miescu. W lutym 2014 r. stwierdzono, że Springer i Instytut Inżynierów Elektryków i Elektroników (IEEE) usunęli ponad 120 takich fałszywych dokumentów z ich usług subskrypcyjnych po tym, jak Labbé zidentyfikował je za pomocą własnego oprogramowania.
Już w 1996 roku dziennikarze i badacze publikowali fałszywe artykuły na konferencjach lub czasopismach, aby celowo ujawniać słabości akademickiej kontroli jakości. Fizykowi Alanowi D. Sokalowi (słynna sprawa Sokala o której wspominamy w art. Wiarygodność prac naukowych) udało się opublikować artykuł w czasopiśmie Social Text w 1996 r., a dziennikarz naukowy Harvardu John Bohannon ujawnił w numerze Science z 2013 r., że oszukał ponad 150 czasopism, aby opublikować „celowo” błędne badanie. ” [19]
____

 

Artykuł podaje jeszcze inne przykłady na podobieństwo tego, co ujawnił Sokal, ale przejdźmy teraz do tego jak podobnie dzieje się na polu medycyny.
Oczywiście pseudonauka zdarza się po obu stronach barykady, z tym, że główny nurt w swym "monopolu na wiedzę" ma zasięg i siłę tysiące razy większą - często odwrotnie proporcjonalnie do ... prawdy, i to boli, zwłaszcza gdy badaczy i publicystów działających z pobudek czysto naukowych i społecznych a nie biznesowych, postponuje się i zwalcza.

 

Rozważ następujące słowa redaktora The Lancet, Richarda Hortona (było  o tym we wspomnianym artykule Jeszcze o EBM):

„Błąd polegał oczywiście na tym, że uważałem, że recenzja naukowa to coś więcej niż zwykły sposób na odkrycie akceptowalności - a nie ważności - nowego odkrycia… Przedstawiamy opinii publicznej recenzję jako quasi-święty proces, który pomaga uczynić naukę naszym najbardziej obiektywnym głosem prawdy. Wiemy jednak, że system wzajemnej oceny jest stronniczy, niesprawiedliwy, nieobliczalny, niekompletny, łatwy do naprawienia, często obraźliwy, zwykle ignorancki, czasami głupi i często błędny.” [6]

...

 

Pisząc w British Medical Journal (BMJ) w maju 2000 r., badacz z Kanady, David Sackett, powiedział, że „nigdy więcej nie będzie wykładał, pisał ani wyrokował niczego związanego z praktyką kliniczną opartą na dowodach”, w obawie, że „eksperci” uduszą nowe pomysły. Proponuje obowiązkowe przejście na emeryturę ekspertów dla wymiany pokoleń.... Sackett mówi, że „… postęp w kierunku prawdy jest utrudniony w obecności eksperta”. [7]
Na przykład zaufanie do „ekspertów” w dziedzinie onkologii jest ogólnie bardzo dobrym sposobem na sztuczne przyspieszenie podróży do grobu, szczególnie jeśli ma się raka z przerzutami (medycyna alopatyczna jest w tej dziedzinie wyjątkowo nieskuteczna). A jednak „eksperci” są teraz na nieosiągalnym poziomie zaufania, który być może rozumieją tylko papieże i celebryci - są dziś praktycznie półbogami.
Zasadniczo „ekspertami” są ci ludzie z establishmentu, którzy popierają główny nurt dogmatu i potwierdzają poprawne politycznie struktury przekonań. „Eksperci” są wyróżniani, ponieważ świat, który uczynił ich ekspertami, promuje ich i potwierdza, gdy potwierdzają już ustalone (i opłacalne) przekonania - a media biorą w tym udział. Jeśli chcesz zostać okropnie wprowadzony w błąd w jakiejkolwiek ważnej sprawie, po prostu przejdź prosto do dowolnego głównego medium i posłuchaj „ekspertów” z tego środowiska.
Czy nie nadszedł czas, aby usunąć skorumpowaną, sztywną i skorumpowaną Starą Gwardię z drogi, abyśmy mogli pozwolić na rozwój nauki?

 

Nierzetelne badania kliniczne


Dr Marcia Angell { było o niej  w art. o wiarygodności } z Harvard Medical School jest byłym redaktorem naczelnym New England Journal of Medicine, gdzie spędziła dwadzieścia lat, przeglądając artykuły naukowe, przesiąknięte wątpliwymi praktykami przenikającymi świat badań medycznych. Stwierdza bez ogródek:

Po prostu nie można już wierzyć w większość opublikowanych badań klinicznych ani polegać na osądach zaufanych lekarzy lub autorytatywnych wytycznych medycznych. Nie czerpię przyjemności z tego wniosku, do którego powoli i niechętnie sięgałem przez dwie dekady jako redaktor „The New England Journal of Medicine” [8].


Większość „ekspertów” w medycynie jest, z punktu widzenia psychologii, po prostu zaangażowana w dobrze płatną grupę, myślącą i energicznie działającą na rzecz potwierdzania uprzedzeń i broniącą (lukratywnej) konstrukcji swego świata i ego. ...

Gdy opinia publiczna zaakceptuje prawdy, narracje i wyznaczy „ekspertów” naukowej instytucji, badacze, którzy uzyskają wyniki odbiegające od przyjętej normy, mogą natychmiast zostać oznakowani jako głupki, wariaci, szaleni, pseudo-naukowcy i tak dalej, bez względu na to, jak skrupulatnie stosowali swoje metody, i mieli niezaprzeczalne wyniki.
Media mają kluczowe znaczenie w tej dynamice kontroli, ponieważ sprzedają oficjalna wersje establishmentu.
W ten sposób utrzymuje się politycznie poprawne status quo.

 

Prace naukowe, które wydają się wspierać modne idee lub zakorzenione dogmaty, prawdopodobnie dobrze sobie radzą, nawet jeśli są bardzo wadliwe - lub wręcz bzdurne.
David Kaplan, profesor patologii w Case Western Reserve University School of Medicine w Cleveland, stwierdził: „Recenzja naukowa uległa zepsuciu. Trzeba ją zreformować gruntownie, a nie tylko zmodyfikować. Zachęty { do rzetelności } należy zmienić, aby: autorzy byli bardziej zadowoleni i bardziej skłonni do lepszej pracy, recenzowanie było bardziej przejrzyste i uczciwe, a czasopisma nie musiały kooperować z nieporęcznym i skorumpowanym systemem, który wywołuje niezadowolenie i brak innowacji.” [9]


Czy to dziwne, że John Ionnidis doniósł w swoim słynnym artykule z 2005 roku, że: „Większość wyników badań jest fałszywa w większości projektów badawczych i w większości dziedzin”?
Biorąc pod uwagę już zarysowane problemy, czy naprawdę zaskakujące jest to, że słowami Ionnidis:
„Powoływane  wyniki badań mogą często być po prostu skutecznym  narzędziem podtrzymywania dominujących uprzedzeń (stronniczości)” [10]


Dr Marc Girard, matematyk i lekarz, który zasiada w redakcji Medicine Veritas (The Journal of Medical Truth), napisał: „Przyczyna tej katastrofy jest zbyt jasna: siła pieniądza. W instytucjach akademickich obecna dynamika badań bardziej sprzyja zdolność pozyskiwania dotacji - gromadzenia i wydawania pieniędzy - niż wyobraźni naukowej lub kreatywności.” [11]
{Dokładnie odpowiada to diagnozie obecnego stanu nauki i medycyny w artykule Pochopna ocena }


Ogólnie rzecz biorąc, recenzenci - zwykle nie mający dużo czasu - nie próbują powielać eksperymentów, a rzadko nawet żądają surowych danych potwierdzających wnioski z artykułu. Kto ma na to czas? W związku z tym, według recenzji Richarda Smitha w czasopiśmie Journal of the Royal Society of Medicine:
„recenzent, poza tym, że jest słaby w wykrywaniu poważnych defektów i prawie bezużyteczny w wykrywaniu oszustw, jest powolny, kosztowny, recenzowanie zabiera mu czas akademicki, jest wysoce subiektywny, coś z loterii, skłonnej do stronniczości i łatwo nadużywanej.”[12]


A co z fałszywą recenzją? To tutaj stają się teatrem absurdu z zepsuciem i marnością.
Na przykład berliński Springer Nature, który wydaje wspomniany wcześniej magazyn Nature, ogłosił 18 sierpnia  2015 r. wycofanie 64 artykułów w 10 czasopismach . Było to po wewnętrznym dochodzeniu, w którym znaleziono sfabrykowane recenzje recenzentów związane z artykułami. Czystka nastąpiła po „podobnych odkryciach„ fałszywej recenzji ”przez kilku innych głównych wydawców, w tym londyńską BioMed Central, ramię Springera, które zaczęło wycofywać w marcu 43 artykuły, powołując się na„ recenzje od sfabrykowanych recenzentów ”[13].
Tak, oznacza to  nieistniejących recenzentów  - polecanych jako „recenzenci” przez osoby zgłaszające swoją pracę do recenzji. Wyobraź sobie, że piszesz artykuł i możesz wyznaczyć nieistniejącą osobę, która przejrzy twoją pracę, a kontaktowy adres e-mail podany w tym celu do wydawcy to tak naprawdę ten, który sam wymyśliłeś, który przekieruje artykuł z powrotem do ciebie (bez wiedzy wydawcy), abyś mógł następnie potajemnie przeprowadzić (pozytywną) recenzję swojej pracy pod pseudonimem!
To się dzieje, ludzie, to nie żart. W odpowiedzi na fałszywą recenzję niektórzy wydawcy faktycznie zakończyli praktykę recenzentów sugerowanych przez autora. [14]
...

 

Wracając konkretnie na arenę (głównego nurtu) medycyny, cytat w PLOS Medicine stwierdza:
„Czasopisma przekształciły się w pranie informacji dla przemysłu farmaceutycznego”, napisał Richard Horton, redaktor The Lancet, w marcu 2004 roku. W tym samym roku Marcia Angell, była redaktorka New England Journal of Medicine upomniała przemysł za to, że stał się „przede wszystkim maszyną marketingową” i kooptował „każdą instytucję, która może mu stanąć na drodze” ...
Jerry Kassirer, inny były redaktor Nowej Anglii Journal of Medicine twierdzi, że przemysł zaburzył kompasy moralne wielu lekarzy, a redaktorzy PLOS Medicine oświadczyli, że nie staną się „częścią cyklu zależności… pomiędzy czasopismami i przemysłem farmaceutycznym”. [23]


Przesłanie Johna Ioannidisa skierowane do uczestników siódmego kongresu recenzentów było takie, że większość badań naukowych jest w błędna, ponieważ naukowcy są zainteresowani pieniędzmi i karierą, a nie prawdą.
Jeśli większość badań jest błędna, a większość naukowców jest bardziej zainteresowana własną karierą i finansowaniem niż zdobyciem prawdy - podczas gdy dzienniki pozwalają na publikowanie i promowanie fałszywych i wadliwych badań farmaceutycznych - to dlaczego ktoś przy zdrowych zmysłach wierzyłby w twierdzenia lekarzy na temat skuteczności produktów opartych na „wzajemnej ocenie” lub „badaniach farmaceutycznych”?

Co oznacza termin „bezpieczny i skuteczny” w tym świecie oszustwa i podstępu?
Najwyraźniej problem korupcji i konfliktów interesów coraz częściej pojawia się na radarze profesjonalnych naukowców, do tego stopnia, że ​​stał się przedmiotem coraz większej liczby bardzo krytycznych artykułów i artykułów redakcyjnych. Przekazywanie głębi i szerokości oszustwa „niewtajemniczonym” stanowi jednak wyjątkowe wyzwanie.
I to nie tylko konflikt interesów i korupcja są obwiniane za niepowodzenie wzajemnej oceny, istnieje uprzedzenie ludzi, tandetna praca recenzentów, fałszywi recenzenci i oszustwa oraz różne inne ludzkie interesy do uwzględnienia.
Musimy przynajmniej zaprzestać indoktrynacji studentów w wierze w dogmaty, że wszystkie dobre rzeczy są recenzowane, i odwrotnie: że wszystko, co nie było recenzowane, jest wyraźnie bluźniercze i spreparowane przez bezbożne ręce grzeszników. W międzyczasie należy ostrzec opinię publiczną: wzajemna ocena jest w dużej mierze fikcją i nie ochroni ciebie ani twojej rodziny przed pseudonauką medyczną lub niebezpiecznymi produktami - w tym szczepionkami.

Nie mogę się powstrzymać od kulenia się, gdy słyszę, jak ludzie pytają, czy badanie zostało „sprawdzone”. Odpowiedź na to pytanie coraz bardziej zasługuje na to po prostu: „Kogo to obchodzi?” Według słów Richarda Hortona z The Lancet: „Sprawa przeciwko nauce jest prosta: znaczna część literatury naukowej, być może połowa, może być po prostu nieprawdziwa. Obarczona badaniami z małą liczebnością próby, niewielkimi efektami, nieprawidłowymi analizami eksploracyjnymi i rażącymi konfliktami interesów, wraz z obsesją na punkcie podążania za modnymi trendami o wątpliwym znaczeniu, nauka wkroczyła na drogę w ciemność. ” [25]
 

...

Opr. L.K.

 

PS.
1.
powiedz o www.LepszeZdrowie.info innym...
2 .Aha, sprawdź, proszę, co się kryje pod ikonkami (bannerami) na prawym marginesie.
 

 

 



Wyszukiwarka
lokalna

na dole strony
Także w Komunikaty

Zapisz się na 
Biuletyn

(Twoje dane sa całkowicie bezpieczne,
za zapis -
upominek)

 

Twoja Ochrona Medyczna
Twoja Super Ochrona Medyczna

 Zdrowie i Fitness
Zobacz na Facebook'u

kawa dla zdrowia

Zdrowie ze ^ smakiem

Zdrowy biznes

 

  Widge

 

Otwórz serce


Twój System

Share

Follow etsaman2 on Twitter

 

 

 


                    Wyszukiwarka lokalna Umożliwia wyszukiwanie wg stopnia dopasowania lub dat (patrz opcje wyników po wyświetleniu). 
                    Google aktualizuje swe indeksowane zasoby co pewien czas, zatem nie zawsze to, co się pokaże jest aktualne. Zawiera reklamy Google
.
  

                         Copyright Leszek Korolkiewicz 2007-19    admin( @ )lepszezdrowie.info   Zastrzeżenie i Polityka Prywatności 
                     Na tej stronie wykorzystujemy tzw. ciasteczka - małe pliki tekstowe (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki.  
                        
Korzystanie z naszego serwisu bez  zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia. Patrz Zastrzeżenie. (patrz też lewy margines).