Podziekowania dla PerfektArt

Zdrowie, energia, siła i radość.


Startowa
Do nadrzędnej
Nowości
English
Anty
Inne
English articles
O nas
Współpraca
Linki
Polecamy
Ściągnij sobie
Zastrzeżenie

Wakacyjna transcendencja
(art. z archiwum dawnego L-earn.net)

Jesteśmy jeszcze w czasie wakacji (piszę 14 sierpnia), więc na czasie będzie parę refleksji o tym, jak ten okres wplata się w rozwój osobisty. Słowo osobisty ma tu podwójne znaczenie, ponieważ są to moje osobiste obserwacje i odczucia.
I tak, dla mnie wakacje mają dużą i szczególną wartość, wykraczającą poza typowe skojarzenie z odpoczynkiem, przygodą i poznawaniem nowych miejsc. Oczywiście to też ma duże znaczenie, zwłaszcza gdy podejdziemy do wakacji aktywnie, z jakimś planem, który uda się nam zrealizować. Ale nie o tym będę mówić, bo to aspekty dobrze znane.
Wolny czas pozwala mi spojrzeć na wiele spraw spokojniej, refleksyjnie i z dystansem. Zwłaszcza nowe miejsca i nowo poznani ludzie niemal wymuszają inne spojrzenie, zderzają nas z nowymi postawami, zwyczajami, inną kuchnią, kulturą, podsuwają nieoczekiwane rozwiązania. Rzeczywiście - podróże kształcą.
I wcale nie musi to być podróż zagraniczna - np. w tym roku swoje wakacje zaplanowałem całkowicie w Polsce.
Przemierzyłem 1600 km i odkryłem tak piękne miejsca, że pomimo dość dobrej znajomości kraju, sam byłem zaskoczony, że można w Polsce coś takiego znaleźć. I po co jechać w lipcu lub sierpniu do rozpalonej do granic wytrzymałości Grecji czy Chorwacji, znosić trudy dalekiej podróży, gdy w Polsce, za dużo mniejsze pieniądze, można doświadczyć wspaniałych lasów, jezior, pięknych plaż oraz wielu ciekawych zabytków i pomników przyrody. 
(Przyznam się jednak, że nie pogardziłbym Morzem Śródziemnym, ale dopiero na początku października - na przedłużenie lata, dla lżejszego powietrza i mniejszego tłoku).

Jak przeżywam wakacje - opowiem króciutko na przykładzie morskiego ich etapu (chociaż góry nastrajają i wzbogacają mnie bodajże jeszcze bardziej).

Bałtyk. Mam parę takich dyskretnych, dość odludnych miejsc, gdzie nie tylko dobrze wypoczywam, ale świetnie "łapię różne transcendencje". Pod tym własnym kolokwialnym określeniem rozumiem szereg spraw, które trudno opisać językiem prozy. Wplotę więc tu trochę określeń, które posmakują poezją ... Ogólnie chodzi o wykraczanie poza zwykłe sprawy, dostrzeganie pierwiastków duchowych i uczuciowych. Czyż to nie czas wakacji najlepiej sprzyja np. zakochaniu się?
...
Leżę na pięknej plaży i wtapiam się w przyrodę. Tu splatają się wszystkie żywioły: ogień (Słońce), ziemia, powietrze i woda. Cudowne słońce przez zamknięte powieki maluje ciepłe obrazy, grzeje przyjemnie całe ciało. Jeszcze około 8 minut temu te promienie zrodziły się w przerażającym tyglu naszej gwiazdy, a tu przynoszą życie i spektrum doznań. 
Mimo słońca dość wyraźnie zarysowuje się na niebie Księżyc. Rozważam jego tajemnice, szereg zadziwiających własności jak np. to, że będąc 400 razy bliżej niż Słonce jest 400 razy od Słońca mniejszy i potrafi dokładnie zaćmić tarczę naszej gwiazdy. Jak to się stało, że zawsze zwraca się do nas tylko jedną stroną? Dlaczego okazał się znacznie twardszy niż przypuszczano, uderzony dudni jak dzwon, a warstwa pyłu księżycowego jest tak cienka? Lubię zadawać takie pytania w ten czas obcowania z przyrodą.
Leżę na piasku, prawie w nim zagrzebany, doświadczam ziemi i Ziemi. Pode mną już tylko ziemia. Ponad 12 000 km nieznanego świata. 
Spadam w myśli w tę otchłań. A potem nagle woda - bodajże parę kilometrów Pacyfiku i znów ... słońce lub rozgwieżdżone inne niebo.
Piasek na którym leżę od tysięcy lat jest turbowany przez wiatr i wodę. Kiedyś zetrze się w pył tak drobny, że uniesie go wiatr i co wtedy stanie się z tą plażą?
Wsłuchuję się w odwieczny szum morza. TA SAMA Muzyka, którą słuchało przez eony czasu cokolwiek mogło słyszeć. Eony czasu - ta myśl zawsze niemal mnie poraża. Tu w kontekście tych procesów, które spowodowały że dziś na Mazowszu spaceruję po dawnych morskich wydmach lub w górach znajduję morskie muszle.
Częściej jednak bardziej przejmujący jest dla mnie niemal nieogarniony korowód pokoleń ludzkich, o którym co najwyżej wiemy cokolwiek o kilkudziesięciu ogniwach, a reszta rozmywa się w NIEPAMIĘCI, w NIEWIEDZY. Uzmysławiam sobie OGROM losów, cierpień i prób, które przywiodły nas do miejsca w czasie i w cywilizacji w jakiej jesteśmy. Znikające ślady stóp na nabrzeżnym piasku są metaforą przemijania...
Z drugiej strony - zwiedzając pamiątki kultury materialnej, zdaję sobie sprawę jak bardzo odmieniło się nasze życie - nawet biorąc pod uwagę ostatnie dziesięciolecia.
Obserwuję bezsilność drobnych owadów na styku wody i lądu. Czy nie jesteśmy im podobni w zetknięciu z żywiołami naszej skali? Ja miałem szczęście do pogody, ale wczasowicze lipcowi mieli powód do rozczarowania. Rozważając kaprysy pogody ostatnich lat jestem bliższy wiary w hipotezę o wpływie zbliżającej się planety Nubiru. Co nas czeka? Jednak jestem spokojny - mam wyraźne odczucie obecności aniołów, które sprzyjają ludzkości.
Kontempluję zakryte głębiny morskie skrywające tak wiele nieznanego. Kontempluję pozorną nieskończoność ziarenek piasku plaży, która jest jednak tak mikroskopijną cząstką w złożoności wszechświata jak ja na tej plaży - rozważający Kosmos. To tylko takie porównanie - wierzę w to że wcale nie jesteśmy tk bez znaczenia, podobnie jak wierzę, że cała ta niezmierzona przestrzeń wypełniona jest życiem na różnych szczeblach. Właśnie czytam kolejną książkę Kena Wilbera, która upewnia mnie w tym przeświadczeniu. To czas intrygujących lektur (zwłaszcza "pozytywnych" - ostatnio dedykowany egzemplarz "Zakochaj się w życiu" Ewy Foley), nadrabiania zaległości.

Lubię filozofować podczas wakacji. Ale na luzie, nie rozważam zbyt akademicko, raczej z fantazją, swobodą myśli. Oddaję się częściowej samotności; gdybym mógł, spróbowałbym na jakiś czas życia pustelnika.
W tym błogosławionym czasie łatwiej rozmawia mi się z Bogiem, chwalę Jego dzieła, nie pomijając ... pięknych kształtów dziewczyn na plaży. 
Kocham świat nie pożądliwie ale z wdzięcznością. Wszystko jest bardziej uduchowione, wznioślejsze. Oderwany od spraw prozaicznych snuję ambitne plany. Ustalam priorytety. Czytam poezję, trochę piszę. Dostrzegam ukryte sensy i intencje w naszej kulturze - ostatnio odkrywam piosenki "duchowe", przynajmniej tak je odczytuję dzięki odpowiedniemu nastawieniu.
Powyżej dałem próbkę tego stanu, który jest "łapaniem transcendencji" - nawet jeśli jest ona dość banalna.
Ale właśnie umiejętność dostrzegania owych TU i TERAZ, cieszenia się tym co mamy, znajdowania piękna i tajemnicy na każdym kroku - to czynniki, które nas wzbogacają, a przez to rozwijają.
Oprócz opalenizny i miłych wspomnień życzę wszystkim choćby szczypty wakacyjnej transcendencji.


Leszek Korolkiewicz

 

Za treść i dopasowanie reklam automatycznych nie odpowiadamy. 

 

 


    Wyszukiwarka
        lokalna


Wyszukiwanie
                    
zaawansowane

Zapisz się na 
Biuletyn

(Twoje dane sa całkowicie bezpieczne, za zapis - upominek)

 

Zainwestuj w siebie!

Zobacz   Księgę Gości
Dopisz się do Księgi
 

Sięgaj wyżej, dynamicznie

 Zdrowie i Fitness

Share

Follow etsaman2 on Twitter

 


                Copyright Leszek Korolkiewicz 2007-15    admin( @ )lepszezdrowie.info   Zastrzeżenie  Licznik:
            Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez
                zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia. Patrz Zastrzeżenie.